|
Pro Fide, Rege et Lege od dłuższego już
czasu powoli ewoluowało. Zaczynaliśmy jako pismo zajmujące się historią
królów i myśli politycznej. Złośliwcy – a takich ludzi wszak nigdy nie
brak – mawiali o naszym kwartalniku, że ma charakter „antykwaryczny”.
Zarzut ten nie był tak całkowicie bezpodstawny, dlatego od kilku lat
zmienialiśmy tematykę, starając się zająć sprawami bardziej odległymi
od Renesansu Karolińskiego, a bliższymi współczesności. Nie sztuka to
wszak być „prorokiem przeszłości”, zapatrzyć się na cuda tradycji
Zachodu i kontemplować świat zamordowany przez Rewolucję. Tak, jesteśmy
admiratorami i gotyckich katedr i mistyki otaczającej niegdyś
monarchie. Ale świat się zmienił i nie można do niego odwrócić się
plecami. Konserwatysta musi odwrócić ku temu światu i zainteresować się
jego problemami, gdyż to świat w którym przyszło mu żyć, nawet jeśli
rację ma Nicolas Gomez Davila, że świat ten nie będzie ukarany, gdyż
sam w sobie jest karą.
W moim najgłębszym przekonaniu, problem
Rewolucji i najechania przez nią naszego starego i tradycyjnego świata
politycznego i społecznego jest tylko jednym z kłopotów naszej
rzeczywistości. Świat lewicy – ideowy, polityczny i społeczny – nie
jest naszym światem. Nie rozumiemy go i nie podzielamy jego
światopoglądu. Lewica przypomina nieco Marsjan. Nie w tym sensie, że
mają zieloną (w tym przypadku: czerwoną) skórę. Chodzi raczej o to, że
lewica przemawia niezrozumiałym dla nas językiem, posługując się
wprawdzie zrozumiałym dla nas zbiorem dźwięków, ale przekazując za jego
pomocą dziwne idee, które nie są zakorzenione w religijnej i
cywilizacyjnej spuściźnie Zachodu, którą wyraża tradycyjne i nieomylne
Magisterium Kościoła powszechnego od soboru w Nicei po encyklikę Pascendi
dominici gregis.
To,
że nie rozumiemy lewicy wynika z faktu, że stanowi ona fenomen
cywilizacyjny. Jeśli, za Feliksem Konecznym, cywilizację określimy
mianem „formy życia zbiorowego”, to różne formuły demokratycznego i
totalitarnego socjalizmu oraz towarzyszące mu ideologie stanowią „formy
życia zbiorowego” radykalnie odmienne od tej, która ukonstytuowała
wielkie idee stanowiące fundament Zachodu. Naprzeciwko Rewolucji
powstały, broniące ładu i porządku, siły Kontrrewolucji. Stąd w myśli
tradycjonalistycznej XIX wieku bardzo często pojawiał się motyw „dwóch
cywilizacji” jakie istnieją w Europie, czyli – używając wokabularza
Juana Donoso Cortesa – „cywilizacji filozoficznej” i „cywilizacji
katolickiej”.
Sytuacja ta uległa radykalnej przemianie w ciągu
wieku XX. Chodzi tu o proces likwidacji tradycyjnej kontrrewolucyjnej i
katolickiej prawicy i zastąpienie jej przez różnego rodzaju
ugrupowania, które same zwą się mianem „centrowych” czy – w Polsce -
„centroprawicowych”. Popularnie nazywamy je mianem „chadeków”
(chrześcijańskich demokratów). Koncepcja tej formuły została potępiona
już w encyklice Graves de communi Leona XIII
(1901), gdzie
Ojciec Święty zwrócił uwagę, że te siły polityczne za istotę swojego
programu uważają ideę demokracji, dla której chrześcijaństwo jest tylko
przymiotnikiem. Chadecji chodzi tedy o lewicową (rewolucyjną) wizję
społeczną i polityczną, powierzchownie tylko schrystianizowaną lub – co
gorzej – o nadużycie nauki Kościoła w postaci legitymizowania
rewolucyjnego porządku za pomocą chrześcijańskich symboli lub
wywiedzenie go wprost np. z Ewangelii.
W odróżnieniu od neomarksistowskich czy behawioralnych szkół
politologicznych uważamy, że idee nie są odzwierciedleniem (nadbudową)
rzeczywistości społecznej. Przeciwnie, to ta ostatnia kształtowana jest
przez świat idei. Oświecenie, Rewolucja Francuska, rewolucje
komunistyczne, dekadencki świat demoliberalny nie jest skutkiem żadnej
„konieczności dziejowej” wynikłej z przemian materialnych i
ekonomicznych. Dotyczy to także dominacji prawej części strony sceny
politycznej przez chadeków. Doktryna ta wynika z błędów
intelektualnych, z niezrozumienia nauki Kościoła i falsyfikacji
tradycji zachodniej, która stała się – pod wpływem historiozofii
lewicowych – mityczną areną walki o wolność, postęp, tolerancję i prawa
człowieka z mrocznymi siłami klerykalizmu i despotyzmu. Błąd chadecki
wynika ze zdominowania dyskursu politycznego przez język rewolucyjny i
postrewolucyjny. W wyniku tegoż błędu prawica przyjęła lewicową wizję
społeczną i nawet jej wizja katolicyzmu nabrała kształtu przez stulecia
potępianego przez Kościół. Nawet zresztą i sam katolicyzm nie uniknął
demokratycznej infekcji, czego wyrazem był duch Soboru Watykańskiego II
i różnorakie wypaczenia, które możemy codziennie – i ze smutkiem –
oglądać w Kościele.
Walka o cywilizację Zachodu odbywa się tedy w dwóch płaszczyznach: na
polu polityki bieżącej i na polu idei. Celem kwartalnika Pro
Fide, Rege et Lege
jest walka na tej ostatniej płaszczyźnie. Redakcji naszego pisma chodzi
o odtworzenie tradycyjnej filozofii politycznej prawicy, propagowanie
jej, a tym samym o rzucenie lewicy i chadecji wyzwania na polu
kulturowym. Szczególnie czujemy się w obowiązku nieść kaganek
kontrrewolucji
naszym kolegom chadekom, którym wyraźnie brak konkretnej, jasnej
formacji ideowej i duchowej, na co wskazuje ich bulwersujące stanowisko
w czasie niedawnego głosowania nad dopuszczalnością zabijania
nienarodzonych dzieci w Portugalii. Przypomnijmy: partia chadecka dała
w tym głosowaniu swoim zwolennikom wolną rękę w wyborze na tak lub nie
przeciwko życiu! Podobnie ganimy postawę polskich chadeków względem
zmiany konstytucji w Polsce, która winna chronić życie poczęte, a także
względem przyzwolenia na propagowanie homoseksualizmu jako wzorca
kulturowego.
dr Adam Wielomski
Redaktor Naczelny
|